Przejdź do głównej zawartości

Posty

Co się ze mną działo?

Jak długo byłam nieobecna? Pamiętam, że kiedy pisałam ostatni post, na zewnątrz panował straszny ziąb, a na niebie wisiały ciemne chmury. Potem przyszedł marzec i skończył się nawet nie wiem kiedy. Jedynie zdjęcia w galerii telefonu przypominają mi, że coś tam się wtedy jednak zdarzyło. Może i nic nadzwyczajnego, ale również nic złego, za co już w sumie powinnam być wdzięczna.
     Zastanawiałam się z czym powrócić tutaj po tej długiej przerwie. Bo to nie tak, że przez ten czas w ogóle nie myślałam o blogu- wręcz przeciwnie. Dużo obserwowałam, słuchałam, zbierałam pomysły i inspiracje. Tylko jak zwykle, pęd życia codziennego po prostu mnie pochłonął ;-)  Pomyślałam więc, że zacznę od czegoś luźnego, co będzie jednocześnie cofnięciem się w czasie dla mnie samej. Przypomnę sobie to, co niezapisane po prostu przepadnie w tym pędzącym świecie.
    A więc, co zdarzyło się u mnie przez ten czas, kiedy mnie nie było? Marzec przyniósł ze sobą sporą dawkę energii i jakąś nadzieję, która …
Najnowsze posty

Prawdziwość w sieci...?

Wracam zmęczona pociągiem, który z powodu awarii miał znaczne opóźnienie. Trzęsąc się z zimna, wpadam do Biedronki i kupuję coś na dzisiejszą kolację. Płacę, nie zapominając powiedzieć "Dobranoc". Ekspedientka jest tak zmęczona, że nawet nie ma siły odpowiedzieć. Jak dobrze ją rozumiem...
     Otwieram drzwi, zrzucam kurtkę, włączam czajnik i jakaś tajemnicza siła powala mnie na łóżko. Przyrządzam kolację(czyli śledzie z puszki) i odpalam komputer. Co by tu zrobić? Może poczytam książkę?- myślę, patrząc z nadzieją na półkę. Nie, no po prostu nie mam na to siły- decyduję i odpalam fb. To jedyna czynność, jaką jestem teraz w stanie wykonać- bezmyślne przesuwanie palcem po ekranie telefonu. 
     Wtedy zauważam zdjęcie koleżanki z siłowni. Jaka uśmiechnięta, jaka wysportowana! Zazdroszczę. Lecę dalej. Selfie znajomej skądś tam. Perfekcyjny makijaż, perfekcyjne tło, perfekcyjne włosy. Przeglądam dalej. Wow! Wszyscy coś robią, gdzieś jadą, spotykają się z kimś. A ja? Patrzę…

Ostatni moment

Witajcie moi drodzy! Mam nadzieję, że wszyscy czujecie się po świętach naprawdę dobrze. Wierzę, że wypoczęliście i spędziliście mnóstwo czasu z najbliższymi. Dla mnie te święta minęły niesamowicie szybko i mimo, że nie były jakieś ekscytujące to i tak jestem wdzięczna, że był to  spokojny i pełen miłości czas- tak jak to życzyło mi wiele osób. Dostałam spóźniony prezent urodzinowy, tak piękny w swojej prostocie... Pozwolił mi kolejny raz zdać sobie sprawę z tego jak wielką jestem szczęściarą mając przy sobie kochającą mamę i rodzeństwo. Dziękuję wszystkim po raz kolejny!

     Nie wiem jak minęły wam święta, ale mam nadzieję, że podziękowaliście Temu na górze za to, że mogliście spędzić je ze swoimi rodzinami. Mimo wszelkich sporów, mimo napiętej atmosfery towarzyszącej intensywnym przygotowaniom, chciałabym wierzyć, że cieszyliście się z tego, co macie. Nie wszyscy byli w te święta pełni energii i uśmiechnięci. Rozmawiając z moją mamą przy świątecznym śniadaniu wspomniałyśmy ze …

Niech będzie jak kiedyś

Dawno mnie tutaj nie było... W końcu i mnie dopadła jesienna chandra, a może raczej niedobór słońca towarzyszący tej porze roku. Przyznam szczerze, że mimo tego, iż uwielbiam srogi mróz to wprost nie mogę znieść szaroburego nieba i temperatury, która nie pozwala nosić cienkiej kurtki, a przy tym jest ciągle za wysoka na wełniane czapki i rękawiczki. Kiedy tylko myślę o ciepłym ubraniu słyszę głos mojej mamy: ,,Ubierz się ciepło, bo się przeziębisz!" Mówiła tak często do mnie i do mojego rodzeństwa wtedy, kiedy jeszcze cieszyliśmy się z każdej pogody. Nawet jak była plucha czy zachmurzone niebo potrafiliśmy znaleźć taką zabawę, która nie pozwoli nam się nudzić nawet przez sekundę. To były czasy....      Nawet oczekiwanie na święta było inne. Po pierwsze, zaczynało się dopiero na początku grudnia, czyli wtedy, kiedy każde z dzieci miało za sobą imprezę andrzejkową i można było przejść do klasowych Mikołajek. To było coś! Czuło się wtedy, że przecież święta tuż tuż! Mimo tego,…

Jak znaleźć życiową pasję?

Ostatnio przeczytałam bardzo ciekawą sentencję autorstwa Seneki: Jeśli nie wiesz do jakiego portu płyniesz, żaden wiatr nie będzie właściwy. Chyba zapiszę ją gdzieś na kartce i powieszę nad łóżkiem, ponieważ bardziej z tą maksymą zgodzić się już nie mogę. Wiem na własnym przykładzie jak ważne jest znalezienie sobie takiej życiowej pasji, wyznaczenie pewnych celów z nimi związanych i dążenie do ich zrealizowania. Znalezienie czegoś, co Cię fascynuje i powoduje rumieńce na policzkach jest siłą napędową, która każe nam wstać z łóżka i przeżyć każdy dzień jak najlepiej potrafimy. Nie przesadzam!
     Szczerze? Nie wyobrażam sobie jak można funkcjonować nie mając żadnej pasji, żadnych zainteresowań, które chcemy zgłębiać. Moim zdaniem żyjemy właśnie po to, aby wypełnić jakąś misję. Większą lub mniejszą, ale polegającą na tym, aby badać, eksplorować i zachwycać się nowymi wnioskami. Więc, jeśli cierpisz na chorobę zwaną" Tak naprawdę to chyba nic mnie nie interesuje" lub inn…

Muszę się do czegoś przyznać!

Witam was moi drodzy! Nie było mnie już tutaj chyba trzy tygodnie, w co naprawdę ciężko mi uwierzyć. Ten czas był dla mnie dosyć intensywny, bo niby wróciłam na stare śmieci, a jednak nie do końca. Zrobiłam duży krok naprzód. Zakończyłam jeden etap w moim życiu rozpoczynając tym samym kolejny. Na razie jest dosyć ciekawie. Przyzwyczajam się do nowej sytuacji, ogarniam powoli to swoje nieogarnięte życie i przyznam, że coraz bardziej cieszę się z tego, że jednak zaryzykowałam. Jest dobrze, a przy odrobinie wysiłku z mojej strony będzie jeszcze lepiej! Trochę to wszystko pisane szyfrem, nie do końca jasne- musicie mi wybaczyć. Nie czuję się tutaj jeszcze 100% pewnie.

Tak właściwie to mogłabym usprawiedliwić moją nieobecność na blogu brakiem czasu i tym całym chaosem, jednak nie byłaby to do końca prawda. Nie było mnie tutaj, bo brakowało mi wiary czy to, co robię ma sens i czy zostanie odebrane we właściwy sposób. Pomimo tego, że jest to blog osobisty, nie chcę tutaj poruszać spraw…

Nowy etap

Czas leci nieubłaganie. Ani się nie obejrzałam a już zrywałam z kalendarza kartkę z kolejnym dniem września. Nie wiem jak dla was, ale dla mnie oprócz wiosny to również jesień jest zapowiedzią zmian. Spadające z drzewa liście i w ogóle cała zwalniająca tempo przyroda daje mi znak, że oto nadchodzi nowy etap. Jesień przynosi powiew melancholii, która wcale nie musi być zła. Właśnie o tej porze roku znajduję chwilę na przemyślenie wielu spraw i na chwilę zadumy. Jest coś w tym jesiennym deszczu i zimnym wiatrzysku, że zachęca nas do do sięgnięcia po książkę i wsłuchania się w ulubioną muzykę.
     Kiedy przychodzi jesień uspokajam się wewnętrznie i zwalniam. To właśnie teraz z radością wyciągam grube swetry, zakurzone książki i przeszukuję Internet w celu stworzenia listy klimatycznych piosenek na wieczór. Nie jest mi szkoda lata, które w tym roku pokazało mi swoją całą gamę kolorów i zapachów. Ofiarowało mi tyle ile sobie zażyczyłam. Pożegnałam je ze lekkim uśmiechem i bogactwem …