Przejdź do głównej zawartości

Posty

Niby masz wszystko, a jednak nie masz nic

Ostatnio coraz częściej słyszę: ,,Wiesz, jestem nieszczęśliwy. Mam pieniądze, ale czegoś mi brakuje.Wstaję rano i nie chce mi się zaczynać dnia. Kupiłem sobie fajny i drogi samochód, ale cieszyło mnie to tylko chwilę. Teraz znowu jestem smutny." Takich historii jest wiele. Raz na jakiś czas słyszę o bardzo młodej osobie, która nie radzi sobie ze swoim własnym życiem. Niby ma pracę, pieniądze, a jednak nic ją nie cieszy. Inna historia. Ciągle słyszę o czasie, który umyka nam w magiczny sposób. Jeden tydzień mija jak jeden dzień. Nie mamy czasu odpocząć, zadzwonić do bliskiej osoby, w spokoju poczytać książkę. Dlatego pytam, co jest nie tak z tym światem?

     Chyba jestem jakaś naiwna. Od zawsze twierdziłam, że w życiu pieniądze nie są najważniejsze. Jest to jedynie środek, który ma Ci pomóc, jednak nie są celem samym w sobie. Od zawsze twierdziłam, że nie ma gdzie się śpieszyć. Naprawdę. Wszyscy zdążymy. Wszyscy dojdziemy do tego samego miejsca, tylko wiesz, nie będziemy mo…
Najnowsze posty

Nie zmarnuj tego

Powinnam zacząć od początku. Tak długo mnie tutaj nie było, że wypadałoby ponownie się przedstawić. Być może wiele osób zapomniało, że taki blog w ogóle istniał. Chyba sama czasami o nim zapominałam. Tyle innych spraw na głowie, zawsze ważniejszych niż wsłuchiwanie się w siebie i pisanie o swoich przemyśleniach. A jednak coś nie pozwalało mi o tym zapomnieć. W pamięci miałam obraz małej dziewczynki z zapałem piszącej wypracowanie na lekcji języka polskiego. W głowie brzmiały mi słowa nauczycielki mówiącej, że byłabym świetną dziennikarką. A jakoś to zaprzepaściłam. Tak jak kilka innych ,,talentów".
     Jest wiele rzeczy, które lubiłam robić i w których byłam dobra. A jednak życie każe nam wybrać. Nie możesz łapać kilku srok za ogon - mówili. Jeśli nie wiesz do jakiego portu płyniesz żaden wiatr nie będzie właściwy. Sama tak mówiłam... Dlatego w pewnym momencie trzeba jakoś ukierunkować ten swój rozwój i nie oglądać się do tyłu. Jeśli jednak złamiesz zakaz, grozi Ci ciągnąc…

Co się ze mną działo?

Jak długo byłam nieobecna? Pamiętam, że kiedy pisałam ostatni post, na zewnątrz panował straszny ziąb, a na niebie wisiały ciemne chmury. Potem przyszedł marzec i skończył się nawet nie wiem kiedy. Jedynie zdjęcia w galerii telefonu przypominają mi, że coś tam się wtedy jednak zdarzyło. Może i nic nadzwyczajnego, ale również nic złego, za co już w sumie powinnam być wdzięczna.
     Zastanawiałam się z czym powrócić tutaj po tej długiej przerwie. Bo to nie tak, że przez ten czas w ogóle nie myślałam o blogu- wręcz przeciwnie. Dużo obserwowałam, słuchałam, zbierałam pomysły i inspiracje. Tylko jak zwykle, pęd życia codziennego po prostu mnie pochłonął ;-)  Pomyślałam więc, że zacznę od czegoś luźnego, co będzie jednocześnie cofnięciem się w czasie dla mnie samej. Przypomnę sobie to, co niezapisane po prostu przepadnie w tym pędzącym świecie.
    A więc, co zdarzyło się u mnie przez ten czas, kiedy mnie nie było? Marzec przyniósł ze sobą sporą dawkę energii i jakąś nadzieję, która …

Prawdziwość w sieci...?

Wracam zmęczona pociągiem, który z powodu awarii miał znaczne opóźnienie. Trzęsąc się z zimna, wpadam do Biedronki i kupuję coś na dzisiejszą kolację. Płacę, nie zapominając powiedzieć "Dobranoc". Ekspedientka jest tak zmęczona, że nawet nie ma siły odpowiedzieć. Jak dobrze ją rozumiem...
     Otwieram drzwi, zrzucam kurtkę, włączam czajnik i jakaś tajemnicza siła powala mnie na łóżko. Przyrządzam kolację(czyli śledzie z puszki) i odpalam komputer. Co by tu zrobić? Może poczytam książkę?- myślę, patrząc z nadzieją na półkę. Nie, no po prostu nie mam na to siły- decyduję i odpalam fb. To jedyna czynność, jaką jestem teraz w stanie wykonać- bezmyślne przesuwanie palcem po ekranie telefonu. 
     Wtedy zauważam zdjęcie koleżanki z siłowni. Jaka uśmiechnięta, jaka wysportowana! Zazdroszczę. Lecę dalej. Selfie znajomej skądś tam. Perfekcyjny makijaż, perfekcyjne tło, perfekcyjne włosy. Przeglądam dalej. Wow! Wszyscy coś robią, gdzieś jadą, spotykają się z kimś. A ja? Patrzę…

Ostatni moment

Witajcie moi drodzy! Mam nadzieję, że wszyscy czujecie się po świętach naprawdę dobrze. Wierzę, że wypoczęliście i spędziliście mnóstwo czasu z najbliższymi. Dla mnie te święta minęły niesamowicie szybko i mimo, że nie były jakieś ekscytujące to i tak jestem wdzięczna, że był to  spokojny i pełen miłości czas- tak jak to życzyło mi wiele osób. Dostałam spóźniony prezent urodzinowy, tak piękny w swojej prostocie... Pozwolił mi kolejny raz zdać sobie sprawę z tego jak wielką jestem szczęściarą mając przy sobie kochającą mamę i rodzeństwo. Dziękuję wszystkim po raz kolejny!

     Nie wiem jak minęły wam święta, ale mam nadzieję, że podziękowaliście Temu na górze za to, że mogliście spędzić je ze swoimi rodzinami. Mimo wszelkich sporów, mimo napiętej atmosfery towarzyszącej intensywnym przygotowaniom, chciałabym wierzyć, że cieszyliście się z tego, co macie. Nie wszyscy byli w te święta pełni energii i uśmiechnięci. Rozmawiając z moją mamą przy świątecznym śniadaniu wspomniałyśmy ze …

Niech będzie jak kiedyś

Dawno mnie tutaj nie było... W końcu i mnie dopadła jesienna chandra, a może raczej niedobór słońca towarzyszący tej porze roku. Przyznam szczerze, że mimo tego, iż uwielbiam srogi mróz to wprost nie mogę znieść szaroburego nieba i temperatury, która nie pozwala nosić cienkiej kurtki, a przy tym jest ciągle za wysoka na wełniane czapki i rękawiczki. Kiedy tylko myślę o ciepłym ubraniu słyszę głos mojej mamy: ,,Ubierz się ciepło, bo się przeziębisz!" Mówiła tak często do mnie i do mojego rodzeństwa wtedy, kiedy jeszcze cieszyliśmy się z każdej pogody. Nawet jak była plucha czy zachmurzone niebo potrafiliśmy znaleźć taką zabawę, która nie pozwoli nam się nudzić nawet przez sekundę. To były czasy....      Nawet oczekiwanie na święta było inne. Po pierwsze, zaczynało się dopiero na początku grudnia, czyli wtedy, kiedy każde z dzieci miało za sobą imprezę andrzejkową i można było przejść do klasowych Mikołajek. To było coś! Czuło się wtedy, że przecież święta tuż tuż! Mimo tego,…

Jak znaleźć życiową pasję?

Ostatnio przeczytałam bardzo ciekawą sentencję autorstwa Seneki: Jeśli nie wiesz do jakiego portu płyniesz, żaden wiatr nie będzie właściwy. Chyba zapiszę ją gdzieś na kartce i powieszę nad łóżkiem, ponieważ bardziej z tą maksymą zgodzić się już nie mogę. Wiem na własnym przykładzie jak ważne jest znalezienie sobie takiej życiowej pasji, wyznaczenie pewnych celów z nimi związanych i dążenie do ich zrealizowania. Znalezienie czegoś, co Cię fascynuje i powoduje rumieńce na policzkach jest siłą napędową, która każe nam wstać z łóżka i przeżyć każdy dzień jak najlepiej potrafimy. Nie przesadzam!
     Szczerze? Nie wyobrażam sobie jak można funkcjonować nie mając żadnej pasji, żadnych zainteresowań, które chcemy zgłębiać. Moim zdaniem żyjemy właśnie po to, aby wypełnić jakąś misję. Większą lub mniejszą, ale polegającą na tym, aby badać, eksplorować i zachwycać się nowymi wnioskami. Więc, jeśli cierpisz na chorobę zwaną" Tak naprawdę to chyba nic mnie nie interesuje" lub inn…